Aktualności

Nadchodzi koniec wzrostów na rynku nieruchomości?

19wyświetleń

Na rynku mieszkaniowym popyt od dłuższego już czasu przewyższa podaż, a co za tym idzie, ceny nieruchomości ciągle rosną. Pomimo tego, że dynamika wzrostu cen nieco spadła, na odwrócenie tego trendu raczej nie można liczyć, dopóki nie wzrosną stopy procentowe.

Bankier.pl i Puls Biznesu przygotowały odczyt indeksu cen nieruchomości urban.one, który w maju 2021 r. wyniósł 105,36 pkt., co oznacza, że w stosunku do kwietnia był tylko o 0,05 pkt. wyższy. Z kolei w ujęciu rocznym odnotowano wzrost na poziomie 1,91 pkt. Od początku roku odczyt indeksu urban.one rośnie, ale wzrost ten staje się mniej dynamiczny. Może to zapowiadać większą stabilizację cen nieruchomości w przyszłości, jednak do końca roku ceny mieszkań wciąż będą rosły. Eksperci spodziewają się, że na rynku wtórnym, wzrost ten będzie większy niż w przypadku rynku pierwotnego.

Wprowadzenie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego, nowe wymagania energetyczne, gwałtowny wzrost cen materiałów budowlanych, to czynniki, które w ostatnich miesiącach spowodowały podwyżki cen nowych mieszkań. W największych polskich miastach kwartalny wzrost cen mieszkań spodziewany jest na poziomie ok. 1%, przy czym eksperci przewidują, że w Trójmieście będzie on najwyższy i wyniesie ok. 1,5%. Odczyt dedykowanego dużym miastom indeksu urban.one pokazuje, że wzrost cen wyhamowuje, co jest widoczne w ujęciu kwartalnym – w maju 2021 r. był on na poziomie 111,44 pkt. i był o 0,23 pkt. wyższy niż w kwietniu. W ujęciu rocznym natomiast wzrósł o 5,07 pkt. Z Indeksu Szybkiego wynika, że na siedmiu największych rynkach średnia cen ofertowa na rynku pierwotnym spadła w maju o 1%. Sytuacja różni się jednak pomiędzy poszczególnymi miastami. W przypadku mieszkań w Gdańsku średnia wstawka spadła o 4,5% w skali miesiąca, natomiast w Gdyni wzrosła o 7%. W stolicy zmiana odczytu indeksu urban.one w maju była niewielka w porównaniu z kwietniem. Indeks wyniósł 115,04 pkt., co oznacza jednak, że w skali roku wzrósł o 4,16 pkt. Na stabilizację cen w Warszawie wpływ ma m.in. mała liczba dostępnych działek pod nowe inwestycje w centrum.

W mniejszych miastach wojewódzkich, takich jak Lublin, Bydgoszcz, Zielona Góra, odnotowano ostatnio nawet dwucyfrowe tempo wzrostu cen. Do tej pory za średnią miesięczną pensję, czyli ok. 5 tys. zł brutto można było kupić 0,92 mkw. mieszkania. Deweloperzy wykorzystują duży popyt, co widać po wzroście liczby budowanych mieszkań. W Lublinie od początku roku do końca maja liczba budowanych mieszkań wzrosła o 48% w stosunku do tego samego okresu w roku 2020, w Zielonej Górze o 66%, natomiast w Bydgoszczy aż o 142%.

Sytuacja na rynku pracy oraz powrót do pracy i nauki stacjonarnej z pewnością odbiją się na cenach nieruchomości w nadchodzących miesiącach, ponieważ wpłyną na popyt. Podaż mieszkań wciąż będzie jednak na wysokim poziomie ze względu na ilość kapitału zainwestowanego w rynek mieszkań na wynajem. Ceny nieruchomości na rynku wtórnym reagują na sytuację, jaka ma miejsce na rynku pierwotnym. Podwyżki cen nowych mieszkań sprawiają, że właściciele mieszkań z drugiej ręki również zaczynają podnosić ceny. Na niektórych rynkach widać jednak, że nadmierne podnoszenie cen ofertowych powoduje, że mieszkania na rynku wtórnym dłużej czekają na nabywcę, co może być oznaką powolnej stabilizacji cen.

ŹRÓDŁA:
urban.one/blog/indeks-cen-nieruchomosci-w-maju-2021-roku/

Dodaj komentarz