Aktualności

Deweloperzy uciekają z dużych miast

215wyświetleń

W największych polskich miastach nie ma na czym budować, więc aby obniżyć ceny inwestycji, deweloperzy coraz chętniej przenoszą się do miast i miasteczek sąsiadujących z aglomeracjami i dużymi ośrodkami. Jak według danych zgromadzonych przez ekspertów PKO BP zmienia się rynek nieruchomości?

W 2022 roku załamał się popyt na nowe mieszkania, co skutkowało ograniczeniem liczby nowych inwestycji. Drogi kredyt ze względu na wysokie stopy procentowe, słabo liczona zdolność kredytowa i wysoka inflacja, to niektóre czynniki, które spowodowały spadek zainteresowania zakupem własnego mieszkania.

Deweloperzy musieli stawić czoła problemom związanym z rosnącymi kosztami materiałów budowlanych, działek i robocizny, co skutkowało koniecznością zwiększenia wydatków na inwestycje. W połączeniu z niskim zainteresowaniem ze strony kupujących rynek stał się bardzo niepewny. Przedsiębiorcy działający w branży budowlanej wielokrotnie byli zmuszeni podejmować decyzję o ograniczeniu liczby budów. Od początku 2022 roku do połowy 2023 roku liczba nowych inwestycji mieszkaniowych spadała w ujęciu rok do roku.

Nie udało się pobić rekordu z 2022 roku

Mimo że w drugiej połowie 2023 roku trend spadkowy spowolnił, to jednak w całym ubiegłym roku liczba rozpoczynanych budów mieszkań była o 6 proc. mniejsza niż rok wcześniej. Mniej nowych inwestycji skutkuje gorszymi wynikami w kategorii mieszkań oddawanych do użytku. W 2023 roku wybudowano 220,4 tys. mieszkań i był to wynik o prawie 8 proc. gorszy od osiągniętego w rekordowym 2022 roku. Eksperci prognozują, że podobna sytuacja będzie również w tym roku.

Przez pięć ostatnich lat liczba nowych mieszkań nie spada jednak poniżej 200 tys. lokali rocznie. W latach 2019-2023 deweloperzy wybudowali łącznie 1,122 mln mieszkań.

Deweloperzy szukają nowych lokalizacji

Z danych opracowanych przez specjalistów PKO BP wynika, że coraz więcej mieszkań powstaje w powiatach graniczących z największymi aglomeracjami i dużymi miastami. Jednym z głównych powodów takich zmian jest niska dostępność wolnych gruntów pod zabudowę w dużych miastach, a co za tym idzie wysokie koszty inwestycji. Większe zainteresowanie mniejszymi miastami przez kupujących jest też spowodowane rozwojem infrastruktury w tych lokalizacjach, poprawą komunikacji, dostępem do szybkiego internetu oraz możliwością świadczenia pracy zdalnie.

W porównaniu do sytuacji z 2019 roku w zeszłym roku wybudowano o 8 p.p. mniej mieszkań w największych aglomeracjach, za to o 6 p.p. więcej w powiatach ziemskich oraz o 1,3 p.p. w otulinie aglomeracji (powiaty graniczące z aglomeracją lub stolicą województwa).

Rynek zróżnicowany regionalnie

Struktura nowych inwestycji jest zróżnicowana. Nie dziwi, że najwięcej mieszkań powstaje tam, gdzie jest największe zapotrzebowanie, czyli w aglomeracjach z dużym rynkiem pracy, w powiatach graniczących z dużymi miastami oferującymi tańsze mieszkania i często lepsze warunki do życia, w regionach atrakcyjnych z punktu widzenia turystów, jednak tam inwestycje nastawione są na inny profil kupujących, oraz w powiatach położonych przy ważnych szlakach komunikacyjnych.

Średnia liczba nowych mieszkań w skali kraju wyniosła w zeszłym roku 5,9 mieszkań na 1 tys. mieszkańców. Liderem był powiat wrocławski, ze wskaźnikiem na poziomie 19,2. Próg 10 mieszkań na 1 tys. mieszkańców został przekroczony w 21 powiatach, a przedział od 7,5 do 10 został osiągnięty w 24 powiatach. Warto zwrócić uwagę, że ponad 80 proc. powiatów znalazło się poniżej średniej.

ŹRÓDŁA:
centrumanaliz.pkobp.pl/nieruchomosci/puls-nieruchomosci-tu-rosnie-dom-tam-rosnie-dom-z-godziny-na-godzine

Dodaj komentarz